Żyj pełnią życia, bez względu na to ile dano Ci czasu...
Choćby nie miało być jutra żyj jego pełnią...

31.08.2014

Gdybym zrobiła ten wpis na początku lipca, to byłby w zupełnie innym tonie. Zapewne lałabym jedynie łzy smutku, żalu, złości,  bezsilności… Dziś już nieco ochłonęłam i próbuje ponownie szukać w życiu radości i dostrzegać to co dobre. Łatwo nie jest bo niestety nie jestem typem Hurraoptymistki.

Ale do rzeczy, Maja w czerwcu bardzo, bardzo dużo piła. Skrajnych upałów nie było, a moje dziecko wypijało hektolitry wody zarówno w dzień jak i w nocy, a co za tym idzie biegało „na siusiu” non stop. Mieliśmy zaplanowany wyjazd do Chorwacji na 5 lipca więc pomyślałam, że pójdę z Mają do naszej pani doktor do przychodni, niech ją zbada, zrobimy poziom elektrolitów, przecież w mukowiscydozie zdarzają się zaburzenia elektrolitowe, a przed nami plażowanie i wysokie temperatury. Zupełnie spokojna poszłam na wizytę i jak to w życiu bywa mój spokój w minucie rozpadł się na milion kawałków, a jego miejsce zajął lęk. Pani doktor jak tylko usłyszała, że Maja pije i sika, powiedziała, że przede wszystkim należy sprawdzić cukier. Glukometr w przychodni pokazał jedynie „Hi”, żadnej wartości. No to kolejny palec, a później kolejny glukometr – „Hi”.  Pani doktor stwierdziła, że cukier musi być skrajnie wysoki skoro urządzenie nie podaje konkretnej wartości i mamy natychmiast jechać do Kliniki w Katowicach, nie wracając nawet do domu po rzeczy potrzebne w czasie pobytu w oddziale szpitalnym. Mąż w pracy w Warszawie, chłopców zostawiłam mojemu tacie i babci i pognałam z Mają do kliniki. A w klinice: cukier ponad 600 ml/dl, kroplówka, pompa z Insuliną i diagnoza – cukrzyca typu I. Na pewno rodzice dzieci chorych przewlekle pamiętają to uczucie: smutek pomieszany z lękiem, bezsilnością, zaprawiony złością. Dlaczego u licha moja córka, już chora na mukowiscydozę ma od teraz jeszcze kontrolować kilka razy dziennie poziom glukozy we krwi, ze dwa razy w nocy, do każdego posiłku przyjmować Insulinę w postaci podskórnego zastrzyku, jeść tylko i wyłącznie o stałych porach, nie dojadać, nie podjadać, deklarować przed posiłkiem ile zje, ograniczyć owoce, jeśli już to doliczać je do posiłku, wyeliminować soki, słodycze, słodzonę herbatkę.. a w domu i w przedszkolu, w miejscu wszystkim dobrze znanym ma leżeć Glukagon – zastrzyk ratujący życie. Tysiące pytań, na które nie ma odpowiedzi. Nic innego nie pozostaje jak tylko z pokorą przejść do porządku dziennego, oswoić kolejną chorobę przewlekłą i żyć, żyć tak, żeby Maja i jej bracia mieli radosne i szczęśliwe dzieciństwo (mimo różnych trudności).

Tydzień po wyjściu z kliniki spakowaliśmy torby i mimo tego, że niektórzy kiwali z dezaprobatą głowami, pojechaliśmy do Chorwacji na wyczekane przez dzieci wakacje. Było cudnie, cukry „ogarnęliśmy”, dzieci doskonale bawiły się w towarzystwie kuzynostwa. Nie żałujemy dla wielu nierozsądnej decyzji (bo tak szybko po ujawnieniu się cukrzycy, bo cukry jeszcze szaleją:  raz bardzo wysoko, a później bardzo nisko, a co zrobicie jak się coś stanie? itp.). Jutro bliźniaki maszeruję do przedszkolnej zerówki, Maciek do szkoły, a mama do pracy. Mam plan wrócić na pół etatu i nadzieję, że z pomocą męża i taty dam sobie radę. Maja i Michaś nie mogą się doczekać powrotu do przedszkola, Maciek jedynie spotkania z kolegami:). Piórniki przygotowane, książki dla starszaka kupione. Za trzy tygodnie szkolenie z pompy insulinowej i kontrola w Rabce.

C’ est la vie:)

Dużo serdeczności dla tych, którym szkoda lata… a dla wszystkich uczniaków – 6-stek w szkole!

31.08.2014. 22:04

Komentarz

Magda 01.09.2014. 16:44

Miałam przed chwilą pisać, że nie wiem co u Was, że nic nie piszecie, a zaglądamy dość regularnie, ale pomyślałam, ze zanim odpowiem na Twój komentarz u siebie, to zajrzę do Was. No i jaki klops. Wolałabym inne wieści. Tym bardziej życzę całej Waszej rodzinie, a Mai w szczególności, siły i wytrwałości. Sama najlepiej wiesz, ze dacie radę. Wiele serdecznością od nas, dla Was.

Dodaj komentarz

Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!

:

:

: