Żyj pełnią życia, bez względu na to ile dano Ci czasu...
Choćby nie miało być jutra żyj jego pełnią...

25 styczeń 2010 21:19

No i zapeszyliśmy...

Starszy synek przyniósł katar z przedszkola, poczęstował nim Majkę i Michała. Zdecydowaliśmy, że na bronchoskopię jedziemy, ponieważ bliźniaki miały tylko katarek, a podobno w czasie infekcji łatwiej wyłapać Pseudomonasa.

Badanie wypadło nieźle. Pomimo infekcji ilości wydzieliny były umiarkowane u Maji i Miśka. Wynik badania bakteriologicznego treści oskrzelowej i wymazy z gardła miały być za trzy dni.

W nocy z poniedziałku na wtorek (bronchoskopia była w poniedziałek) Misiek kaszlał bardzo często i to infekcyjnie. Miał też lekkie duszności. We wtorek koło południa dostał zastrzyk przeciw dusznościom, inhalacje z Berodualu cztery razy dziennie i antybiotyk. Maja dostała duszności wczesnym popołudniem. Zwiększyliśmy ilość inhalacji jak u Miśka, ale to nie pomogło. Pojechałam z nią na dyżur pediatryczny, a tam pan doktor dał nam zastrzyk i skierowanie do szpitala. Wróciłyśmy do domu. Ponieważ duszności nie ustępowały spakowaliśmy torby, dzieci z łóżek wyrwałam i pojechaliśmy do szpitala. CRP (wskaźnik stanu zapalnego) był w normie jednakże u dzieci zdiagnozowano obturacyjne zapalenie oskrzeli, być może wirusowe.

Wcześniej na oddział jeździliśmy do Kolbuszowej, do doktor Rachel. Uważam, że to szpital przyjazny dziecku choremu na mukowiscydozę. Niestety tym razem sprawa była pilna i pojechaliśmy do naszego miejskiego szpitala, a tam... łzy... nawet dożylnych mukolityków nie było. Maluchy dostawały dożylnie antybiotyk i steryd przeciw dusznościom. Jak tylko odstawiono lek przeciw dusznościom wyprosiłam wypisanie nas ze szpitala. Antybiotyk przecież można kontynuować w domu czy to domięśniowo czy doustnie. Tak, więc w sobotę byliśmy w domu. Myślę też, że mogliśmy leczyć się w domu od początku do końca. Jestem przekonana, że pan doktor na dyżurze przestraszył się jak usłyszał słowo mukowiscydoza i asekuracyjnie odesłał nas do szpitala.

A teraz bardzo ważna rzecz. W tym fatalnym tygodniu cudowna wiadomość: u Maji i Miśka w treści oskrzelowej - flora fizjologiczna, w gardle - Hemofilus influenzae.

I tym miłym akcentem zakończę ten wpis i nigdy już więcej nie będę się zachwycać stanem zdrowia bliźniaków (bo nawet myśleliśmy z mężem, żę tą zimę to przejdą bez infekcji...)

25.01.2010. 16:21

Komentarz

Ten temat nie został jeszcze skomentowany

Dodaj komentarz

Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!

:

:

: