Żyj pełnią życia, bez względu na to ile dano Ci czasu...
Choćby nie miało być jutra żyj jego pełnią...

19.07.2013

                     Część pierwsza
A od Świąt Wielkanocnych Kochani trochę się działo:
Maja z Misiem byli na gruntownym „przeglądzie” w Rabce.  Tym razem oprócz całej serii badań jakie mamy podczas kontroli, dzieci miały po raz pierwszy robiony tomograf komputerowy i spirometrię. Wzruszyłam się trochę, kiedy moje dzielne maluchy zgodziły się same zostać w sali i wjechały do tej wielkiej „tuby”…  Ani Maja, ani Michaś nie marudzili, nie mówili, że nie chcą, że się boją. Wzruszyła mnie ta ich odwaga i fakt, że taki mały człowieczek musi mierzyć się z takimi wyzwaniami. Spirometria tak naprawdę nie była zrobiona jak należy ponieważ dzieci nie potrafią jeszcze współpracować podczas tego badania. Ale Doktor twierdzi (zapewne słusznie), że czas zacząć ćwiczyć, żeby  powiedzmy  za dwa lata zrobić ją tak jak trzeba i żeby wyniki były miarodajne.
Wyniki badań były dobre, dzieci mają jedynie nieco za niski  poziom witaminy D, ale to nie problem – dostaliśmy preparat, którym mamy wyrównać braki. Grunt, że cała reszta bez zmian, w wymazach czysto, ba, Doktor powiedział, że obraz w badaniu bronchoskopowym lepszy niż w latach poprzednich.
Długo nie cieszyliśmy się niestety tym stanem rzeczy. Dwa tygodnie po wizycie w Rabce Michałek zaczął narzekać na ból brzuszka. Brzuszek bolał kilka dni, Miś tracił apetyt, a w końcu doszły do tego wymioty. Dostaliśmy  skierowanie do szpitala i pojechaliśmy do Kliniki w Katowicach w Ligocie. Tam zdiagnozowano u Michałka mukowiscydozę, bardzo nie lubię tego miejsca ze względu na wspomnienia i na fakt, że szpitale kliniczne to takie fabryki, ale metody diagnostyczne mają bez wątpienia lepsze niż miejskie szpitale. Okazało się, że Michaś miał stan przed niedrożnością jelit. Kolejna twarz mukowiscydozy. Myślałam, że skoro nie mieliśmy tego problemu po urodzeniu, to ominie to moje dzieci. Ale jak widać, licho nie śpi. Już wiem co czują mamy dzieci, które urodziły się z niedrożnością czekając na kupkę – cała rodzina się cieszy, kiedy kupka jest. Na szczęście problem udało się rozgonić bez interwencji chirurgicznej, ale Młody został wymęczony wieeeloooma lewatywami. Traumę miał okropną, jeszcze przez jakiś czas twierdził, że brzuszek go boli, choć tak naprawdę wszystko było w porządku (        mieliśmy nawet z tego powodu konsultację psychologa).
 21 maja nasze bliźniaki skończyły 5 lat. Jak ten czas szybko ucieka:

       

Były torciki, życzonka, buziaki i prezenty.
To była pierwsza część wpisu. Kolejną zamieszczę za kilka dni, myślę, że lepiej będzie to podzielić na dwie części.

                       

20.07.2013. 09:04

Komentarz

mama Mai 02.08.2013. 08:57

a kiedy część druga?? pozdrawiam Beata - mama Mai :)

Dodaj komentarz

Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!

:

:

: