Żyj pełnią życia, bez względu na to ile dano Ci czasu...
Choćby nie miało być jutra żyj jego pełnią...

15 czerwiec 2010 21:16

Po majowych wymazach zdecydowaliśmy, że przeleczymy Majkę dożylnie. Kuracja Tobi niewątpliwie była skuteczna ponieważ Pseudomonas zmniejszył się z bardzo licznych koloni na kilkadziesiąt koloni, ale ciągle był w jej płuckach. Tak bardzo chcemy, żeby Majeczka pozbyła się bakterii na dłużej. Tak więc Maja spędziła dwa tygodnie na oddziale w Kolbuszowej u doktor Marty Rachel. Dostawała 3 razy na dobę dożylnie antybiotyk, Mucosolvan i kroplówki nawadniające. Równolegle kontynuujemy kurację wziewnymi antybiotykami. Jak jechałyśmy do szpitala to myślałam sobie, że mała jest w dobrej formie (masa ciała i wzrost między 50 a 75 centylem, kaszlała sporadycznie, silna i pogodna), a okazało się, że: miała kwasicę (nie wiadomo dlaczego), próby wątrobowe i TSH (hormon tarczycy) wysokie, RTG płuc nie najlepsze. Żyły pękały, Maja była ciągle przekłuwana, badana... Jakkolwiek to zabrzmi, wszystko dla jej dobra!

W sytuacjach kiedy robimy WSZYSTKO co w naszej mocy, a mukowiscydoza i tak robi co chce z naszymi dziećmi czuję się strasznie BEZSILNA. Nie lubię tych chwil kiedy to ona rządzi nami, a nie my nią. Chciałabym móc ZAWSZE nad nią panować.

Trzy dni przed wyjściem ze szpitala Maja miała zrobione trzy wymazy (rano, wczesnym popołudniem i wieczorem) - były czyste.

Maja wyszła ze szpitala w piątek 11 maja. Chłopcy ukochali ją mocniutko i przytulali się wszyscy pół dnia. Później wszystko wróciło do normy czyli czułości się skończyły, a zaczęło obszturchiwanie :)...

Tyle o leczeniu Majki, teraz inny, przyjemniejszy wątek. 21 maja nasze bliźniaki skończyły 2 lata. Przyjęcie urodzinowe odbyło się w Bajlandii, miejscu gdzie jest kolorowo i bajecznie. Dzieci bawiły się doskonale. Zastanawiałam się, czy nie będą się bać, marudzić albo czy za kilka minut ktoś nie będzie chciał wracać do domu. Ale nasze dzieci odnalazły się doskonale w nowym miejscu i nowej roli (jako solenizanci) i zabawa była naprawdę przednia. Po powrocie do domu oglądnie i składanie prezentów, byli bardzo szczęśliwi. W Bajladnii odbyło się przyjęcie dla dzieci, po południu na kawę i tort przyszli seniorzy. Majeczka skubała w skupieniu paluszki solone obserwując wszystkich i zachowując przy tym odpowiedni dystans, a Miś jak to Miś pajacował, przechodził z kolan na kolana i tulił się do babć.

Po wyjściu Majki ze szpitala część naszej rodzinki (tzn. wszyscy oprócz biednego taty) rozpoczęła wakacje. Zdecydowaliśmy, że Maciek nie będzie już chodził do przedszkola, spakowaliśmy torby (dużo toreb :)) i zawitaliśmy u dziadków w Bieszczadach. Dzieci oddychają czystym powietrzem, hasają po zielonej trawce. Czują się tu doskonale i używają polka ile się da. W lipcu planujemy dwutygodniowy pobyt nad Bałtykiem w Karwieńskich Błotach, aby tylko była pogoda. A ta na razie pozostawia wiele do życzenia...

A po wakacjach mama wraca do pracy. Aaach co to będzie i jak to będzie?

Zapraszamy do galerii, wrzuciliśmy kilka nowych fotek!

15.06.2010. 16:23

Komentarz

Ten temat nie został jeszcze skomentowany

Dodaj komentarz

Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!

:

:

: