Żyj pełnią życia, bez względu na to ile dano Ci czasu...
Choćby nie miało być jutra żyj jego pełnią...

13 marzec 2011 20:00

 Nasz Miś – PSOTA  pierwszy sort z anielską twarzyczką i głosem – miał ostatnio serię nieszczęśliwych wypadków…

Czwartek, dwa tygodnie temu, na parkingu w ostatniej chwili stwierdził, że on zamknie drzwi samochodu i … mama rączkę przycięła. Na szczęście na naszym parkingu jest bardzo ciasno i mama nie wzięła większego zamachu, delikatnie trzasnęła drzwiami. Rączka bolała, był siniaczek, ale na szczęście nic więcej się nie stało.

Niedzielny poranek, Miś skacze po łóżku… Rodzice upominają:  „Misiu nie skacz, zrobisz sobie krzywdę”. Michaś skacze nadal… Płacz, chłopak skręcił nogę. Całą niedzielę raczkował, albo jeździł na pupie :).

Wtorek, przed spacerkiem bohater tego wpisu przekręcił się przez kuchnię i przekręcił kurek w piekarniku na 300 stopni! Po spacerze siwy dym w domu, na szczęście  nic się nie spaliło tylko plastikowe elementy w patelniach się przytopiły. Smród w mieszkaniu był okropny, trzy dni śmierdziało… A nasz mały łobuz próbował wrobić w to Maćka, tylko, że ten był od rana w przedszkolu. Ale Michaś i jego siostrzyczka bliźniaczka uparcie twierdzili, że Maciek włączył piekarnik. Kiedy mama przypomniała im, że Maciek był w przedszkolu w tym czasie, to zmienili zeznania: Maja wydała Michasia, a Miś na pytanie kto włączył piekarnik do dziś twierdzi, że NIKT :).

A teraz hard core. Tydzień po wypadku na parkingu, bliźniaki gonią się w mieszkaniu. Maja wbiega do dużego pokoju i zatrzaskuje drzwi za sobą . Michał biegnie za nią, próbuje złapać drzwi i … Jedziemy do szpitala, tam chcą nas zostawić na chirurgii dziecięcej, ale mama wyprasza wyjście do domu. Palec wskazujący u lewej rączki  zszyty i w szynie. Majka przycięła Michałowi palec,  właściwie odcięła opuszkę i złamała drobną kosteczkę. Mały dostał osłonowo antybiotyk i jeździmy na oddział tylko na zmiany opatrunku.

I jeszcze z ostatniej chwili. Wczoraj Michałek chcąc się do mamy przytulić ( a mama siedziała przy stole kuchennym) trafia czołem w kant stołu, a pół godziny później na prostej drodze, w przedpokoju wywraca się i rozcina wargę… Na rączce opatrunek, palec w szynie, guz i krwiak na czole, warga spuchnięta i zakrwawiona… Ach ten Miś…to nasze 100 nieszczęść z anielską twarzą i głosem…

13.03.2011. 16:34

Komentarz

Ten temat nie został jeszcze skomentowany

Dodaj komentarz

Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!

:

:

: