Żyj pełnią życia, bez względu na to ile dano Ci czasu...
Choćby nie miało być jutra żyj jego pełnią...

11 wrzesień 2011 14:49

Koniec wakacji, koniec lata… Mama wróciła do pracy, Maciuś do przedszkola… Maja z Misiem urzędują z dziadkami. Bliźniaki w maju skończyły trzy latka. Kiedy Maciek był w ich wieku chodził już do przedszkola. Młodzi też by chcieli i boli mnie serce, że nie mogą pójść do grupy rówieśników, bawić się, uspołeczniać, ale wiem dobrze jakie były początki naszego starszaka: trzy dni w przedszkolu, a potem dwa tygodnie w domu, katar, kaszel, antybiotyk… dopiero od zeszłego roku (a Maciuś ma sześć lat) trzyma się chłop dzielnie. Nie chcę Mai i Misia na to narażać. Może uda się nam zorganizować jakieś inne zajęcia dla nich, na których będą mieli kontakt z rówieśnikami i na które będą systematycznie uczęszczać. Przedszkole to z jednej strony katary, gorączki, wirusy… a z drugiej to naprawdę świetna instytucja, w której dziecko uczy się rzeczy, zachowań, których nie da się wyćwiczyć w domu. U Maćka widzę wiele korzystnych zmian i jestem przekonana, że to zasługa systematycznego uczęszczania do przedszkola, choć skłamałabym jeśli bym powiedziała, że tylko tych dobrych rzeczy nasze dziecko się tam uczy, nauczył się też wielu brzydkich słów i wiedzę swoją skutecznie przekazuje młodszemu rodzeństwu. Maciek w wieku trzech lat nie powiedziałby kumplowi (trzylatkowi) „ty głupku”czy „spadaj” itp. A Maja z Michałkiem potrafią. Majeczka to w ogóle jest mistrzyni ciętej riposty Dla przykładu rozmowa Mai z ciocią: - Maju, jakie masz ładne spodenki. Czy mogę je przymierzyć - Nie! - Czemu ? - bo nie ma dżemu. Bo śliwki robaczywki, a robaki wyjadaki – odpowiedziała Maja z miną pt. „mała-stara”.

Ale nie ma co narzekać. Aby zdrówko dopisywało to od przyszłego roku będą chodzić z starszym bratem na karate (Maciek ma już żółty pas), a za dwa lata pójdą do zerówki. A ze zdrówkiem – odpukać - nie jest źle. Końcem sierpnia robiliśmy „przegląd” - roczny bilans - i wyniki mamy dobre. W wymazie owszem wyszedł nam gronkowiec, ale to podobno „przyjaciel” mukolka. Ja nawet twierdzę, że nie tylko mukolka, ale w ogóle małego dziecka, tego zdrowego również.

O wakacjach nad morzem już zapomnieliśmy, tylko Majeczka czasem o nich przypomina domagając się pokazania zdjęć z wakacji i mówi, że ona chce nad mozie. A pobyt nad tym moziem - choć pogoda w tym roku nas nie rozpieszczała, to naprawdę super sprawa dla nich - Ja osobiście widzę korzystny wpływ morskiego klimatu na ich zdrowie.

11.09.2011. 16:37

Komentarz

Ten temat nie został jeszcze skomentowany

Dodaj komentarz

Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!

:

:

: