Żyj pełnią życia, bez względu na to ile dano Ci czasu...
Choćby nie miało być jutra żyj jego pełnią...

09 grudnia 2012

Zawsze mam problem, jak zacząć wpis po takiej długiej przerwie. Wiele rzeczy się dzieje, ale jak po takim czasie trzeba to opisać, to nie wiadomo od czego zacząć, o czym pisać, a o czym nie. Idealnie byłoby robić to na bieżąco, ale cierpimy na chroniczny brak czasu: dzieci, zabiegi, dom, praca… po raz kolejny myślę sobie, że muszę wszystko tak zorganizować, żeby znaleźć czas i siłę na pisanie. Do tego tym razem doszły problemy ze starą stroną bliźniaków i serwerem. Ten wpis to pożegnanie ze starą stronką, dodanie wpisów z października i listopada, które były w moim komputerze i czekały na ich umieszczenie (niestety kilka wpisów sprzed  10 września 2012 nam przepadło i nie jesteśmy w stanie ich odzyskać) oraz odsłona nowej strony.


Poniższy tekst to wpis z poniedziałku, 22 października, bardzo smutny, ale mam potrzebę umieszczenia go tutaj:

Tydzień temu  o 17:10 odeszła Nasza Najukochańsza Babcia Ola…
Smutek, żal, dziura, której nikt i nic nie wypełni. Odeszła niespodziewanie, zostawiając nas w bólu, zdziwieniu, że tak nagle, że tak niespodziewanie… Była naszą prawą i lewą ręką, była taka ważna, kochana, potrzebna. Opiekowała się Mają, Michasiem i Maćkiem z wielką miłością, troską i oddaniem. To właśnie ona pokazywała im ten świat, przyrodę – wulkan energii, hura optymistka, niekończąca się cierpliwość. Zawsze miała dla nas czas. Była niezastąpiona, a dziś już jej nie ma… Zabrały ją Dobre Anioły – tak powiedzieliśmy dzieciom.  Tylko dlaczego Dobry Bóg wraz ze swymi Dobrymi Aniołami, bez uprzedzenia zabiera ludzi, którzy są nam tak potrzebni, którzy teoretycznie mają przed sobą dużo czasu i jeszcze więcej planów i chęci wyciskania z życia, ile się da. Jaki w tym sens, gdzie sprawiedliwość – naszą rodzinę po raz kolejny (nie drugi) spotyka wielkie nieszczęście w tej ziemskiej wędrówce. Dlaczego?
Po raz kolejny to nie tak miało być! Miała jedynie 59 lat i mnóstwo planów…
Ból , smutek, łzy…
Ten wpis na stronie Mai i Misia został poświęcony Babci naszych dzieci ponieważ była im całkowicie oddana, kochała ich bezgranicznie i była bardzo ważną osobą w ich życiu. To dla nas wszystkich strata, której nie jestem w stanie opisać.


Wpis z początku listopada to ukłony dla wszystkich znajomych i nieznajomych, w większości anonimowych dla nas ludzi:

Końcem października wpłynęły na subkonto Mai i Michasia pieniądze z 1%. Chcieliśmy serdecznie podziękować Wszystkim, którzy w tym roku zdecydowali się przekazać swój 1% na leczenie i rehabilitację naszych dzieci. Dzięki Wam możemy zapewnić naszym bliźniakom leczenie na najwyższym poziomie i cieszyć się ich radosnym i spokojnym dzieciństwem, choć pełnym obowiązków związanych z leczeniem i rehabilitacją. Dziękujemy, że o nas myślicie.

A tu relacja z niedzielnego pieczenia pierniczków. Mama jest z siebie dumna ponieważ pierwszy raz piekła pierniczki (zawsze robiła to babcia Ola i jestem jej wdzięczna za to co mi zostawiła, ten pachnący ciastem dom, za ten zapach bożonarodzeniowych wypieków, za coś czego nigdzie nie można kupić , co jest bezcenne…). Dzieci dzielnie mamie pomagały, choć niekoniecznie zgodnie. Posprzeczać się można nawet przy wałkowaniu ciasta lub odciskaniu formy. Ale pierniczki wyszły nam pycha, teraz je chowamy do worka, żeby zmiękły, a za niedługo etap drugi - ozdabianie.

Niebawem czeka nas kontrola w Rabce. Zawsze czekamy na nią w lekkim napięciu. Dzieciaki generalnie mają się dobrze, choć zaliczyliśmy ostatnio przedszkolne infekcje i leczenie antybiotykiem doustnym. Póki co Maja z Michasiem do przedszkola nie pójdą, dopiero po nowym roku.
A to nasze Słoneczka na pasowaniu na przedszkolaka:

10.12.2012. 19:44

Komentarz

Ten temat nie został jeszcze skomentowany

Dodaj komentarz

Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!

:

:

: